Chyba nie ma nikogo, kto by nie słyszał o tych wszystkich promocjach...
Szał zakupów porwał i mnie..:) Choć mój portfel baardzo to odczuł.. Ale takie okazję są raz na jakiś czas, więc czemu z nich nie skorzystać?:)
Pierwszym sklepem jakim odwiedziłam był oczywiście ROSSMAN.. O dziwo, trzymałam się wcześniej spisanej listy co mi jest potrzebne, ale nie zaprzeczam, że niczego jeszcze nie dokupię do końca promocji:)
1. Lakie Rimmel Salon Pro odcień hip-hop. Jest to już kolejny mój lakier z tej serii i jestem bardzo z nich zadowolona. Cena 11.39.
2. Słynna już Czekoladka z Bourjois. Mam nadzieję, że się z nią zaprzyjażnię:) Cena 37.19.
3. Korektor również z Bourjois. Wiele dobrego o nim słyszałam, więc czemu go nie przetestować?:)
Cena 24.59.
4.Tusz do rzęś Lovely. Chyba nie ma osoby, która go nie kupiła i ta cena 5.39 :)
5. Loreal Superliner. Może wkońcu moje kreski będą takie same:) Cena 19.49.
6. Kredka do oczy Max Factor 090. Cuuudo! :) Cena 17.39.
Następnym sklepem był Super Pharm. Potrzebowałam kilku rzeczy z pielęgnacji a, że jest promocja -40% na produkty do czyszczania tawrzy więc czemu nie skorzystać?:) Niestety zgubiłam paragon a ceny na produktach różnią się od tych które były na paragonie....
1. Garnier płyn micelarny 3w1. Moim ulubieńcem jest micel z be beauty, ale warto spróbować czegoś nowego.
2. Vichy Normaderm żel do mycie twarzy. Moje już ente opakowanie.:)
3. Tonik Matujący Nivea. Szału nie ma, ale czego wymagać za taką cene..
4. Vita - miner zdrowie-odporność. Polubiłam je i stosuje już od bardzo dawna.
Wstąpiłam również do hebe po podkład z Revlon, ale niestety nie było mojego odcienia. Ale za to skusiłam się na dwie a wsumie trzy inne rzeczy:)
1. Zamiast Revlon-u kupiłam podkład z Bourjois healthy mix. Czytałam dużo opinii o nim i to dobrych, więc zaryzykowałam :) Cena 29.95.
2. W rossmanie miałam kupić tusz Max Factor 2000 Calorie, ale nie wiem sama czemu zrezygnowałam. Ale w hebe już się nie zastanawiałam, gdy moim oczom ukazał się ten zestaw. Za cały komplet zapłaciłam jedyne 29.95. Szkoda było nie wziaść:)
Przedostatnim sklepem był The Body Shop. Nie planowałam tam zakupów, ale tak jakoś się stało, że tam zajrzałam :)
1. Żele pod prysznic. Dwa w cenie jednego. Dlaczego, by ich nie kupić? :) Wybrałam kokosowy i jeden ze świątecznej kolekcji z imbirem:) Za oba zapłaciłam 27,90.
2. Również w tej samej był w promocji szampon i odżywka. Wybrałam o zapachu bananowym. Za oba zapłaciłam 25 zł.
I na koniec coś z czego baardzo się cieszę!:) Długo szukałam torebkikt, która będzie miała oddzielne miejsce na laptopa. Podobała mi się torebka z zary, ale szkoda było mi wydać 300zł.. I tak dziś moim oczom ukazała się ta o to torebka:
Chciałam czarną, ale niestety nie było...Wsumie dobrze, bo moje torebki w połowie są koloru czarnego:) Ta ma kolor jasnego bordo wpadającego w brąz. Pochodzi ze sklepu Parfois i kosztowała 129zł. Ma trzy duże kieszenie na suwak, jedną mniejszą oraz dwie przegródki na zatrzask. Dołączony jest do niej długi pasek. Dla mnie jest idealna! :)
A jak tam Wasze zakupowe szaleństwo? :)
Buziaki.
E.


